Przepaść

9 kwietnia 2009
Kim jestem?
Doskonałe, puste ciało nie mieści nic oprócz robactwa, toczącego resztki tego, co było kiedyś nadzieniem skorupy. Nazywam siebie szeptem, burym szeptem, wijącym się przy podłodze, krążącym bez celu i sensu. Cieniem czegoś większego, odbiciem idei - Doskonałego. Nie mam własnego imienia, chyba że nazwać nim to enigmatyczne "ty", pisane małą literą. Nie mam rąk, którymi mogłabym pociągać za sznurki, chyba że nazwać nimi moje nibynóżki, wypełzające nieśmiało z idealnej pustoty cielesnej skorupy, które bardzo łatwo skruszyć i zgnieść na pył. Nie mam nóg, na których mogłabym stanąć, więc upadam, czołgam się, przegrywam i chowam. Nie mam stawów, by móc skakać, więc przeskakują przeze mnie i depczą mnie. Dulce et decorum est pro... Ach! Nie mam własnej duszy i nie mam własnych pragnień - mam dziesięć paznokci, rozmazany tusz na lewym policzku i... Panie Maslow, doskonałe, puste ciało składa niniejszym z tego miejsca zamówienie na nową dostawę pełnych, tłuściutko zapchanych piramid.
Czy mogę zapłacić kartą...? Ach, nie, przepraszam, wjechałam chyba na debet ufności... To nic, poszukam, może znajdę gotówkę?